
Jak zmienić zły dzień w dobry?
- Gosia Karwot
- 20 sty
- 2 minut(y) czytania
O regulacji, znaczeniu i wyjściu z trybu przetrwania
Nie zawsze da się zmienić to, co się wydarza.
To ważne, żeby to powiedzieć jasno – bo wiele osób próbuje „naprawiać” dzień wbrew sobie, co kończy się jeszcze większym napięciem.
Psychoterapia nie polega na kontroli rzeczywistości.
Polega na odzyskiwaniu wpływu na to, co dzieje się w nas, kiedy rzeczywistość jest trudna.
Zły dzień to często zły stan, nie zła rzeczywistość
To, co nazywamy „złym dniem”, bardzo rzadko jest jednym wydarzeniem.
Zwykle jest stanem układu nerwowego.
Stanem, w którym:
– ciało jest przeciążone
– emocje są niewyregulowane
– uwaga zawęża się do zagrożenia
– myśli zaczynają pracować przeciwko nam
W takim stanie każde drobne potknięcie urasta do rangi dowodu, że „wszystko jest nie tak”.
To nie znaczy, że przesadzasz.
To znaczy, że Twój system jest w trybie przetrwania.
Uwaga to decyzja – choć często nieświadoma
W terapii bardzo często pracujemy z tym momentem, w którym uwaga „przykleja się” do jednego fragmentu dnia.
Kiedy na czymś się skupiasz, podejmujesz decyzję:
czy to wydarzenie jest tylko trudne, czy już raniące
czy to jest jeden moment, czy cała opowieść o Tobie
czy to jest sygnał do zadbania o siebie, czy do samokrytyki
To, jakie znaczenie nadajesz temu, co się dzieje, realnie wpływa na:
– poziom napięcia w ciele
– intensywność emocji
– dalszy przebieg dnia
Znaczenie nie jest dodatkiem do doświadczenia.
Znaczenie jest częścią doświadczenia.
Reagowanie wzmacnia stres. Tworzenie go reguluje.
Kiedy tylko reagujemy, oddajemy ster stresowi.
Reakcja jest automatyczna, szybka, oparta na dawnych schematach.
Tworzenie – nawet minimalne – uruchamia inny proces.
Tworzenie to moment, w którym:
– zatrzymujesz się na sekundę
– zauważasz, co się z Tobą dzieje
– wybierasz inną odpowiedź niż automatyczna
To nie musi być nic wielkiego.
Czasem wystarczą trzy minuty.
Dlaczego trzy minuty naprawdę mają znaczenie
Z perspektywy terapeutycznej nie chodzi o „poprawę nastroju”.
Chodzi o przerwanie spirali.
Trzy minuty, w których:
– zmieniasz pozycję ciała
– regulujesz oddech
– wychodzisz z myślenia w czucie
– przestajesz siebie oceniać
to sygnał dla układu nerwowego:
„Nie jesteśmy w zagrożeniu. Możemy zwolnić”.
Często dopiero wtedy pojawia się przestrzeń na inne znaczenie.
Jedna ważna decyzja: dziś już się nie dobijam
W terapii bardzo często wracamy do momentu, w którym człowiek dokłada sobie cierpienia ponad to, co już trudne.
Nie przez świat.
Przez sposób, w jaki do siebie mówi.
Zmiana złego dnia w lepszy bardzo często zaczyna się od jednej decyzji:
„To było trudne. I nie będę już dzisiaj siebie ranić”.
To nie jest ucieczka od problemów.
To regulacja.
Nie zawsze jesteś twórcą wydarzeń
I to jest w porządku.
Nie zawsze masz wpływ na to, co się wydarza.
Nie zawsze możesz zmienić ludzi, sytuacje, okoliczności.
Ale bardzo często możesz stać się twórcą znaczenia, jakie nadajesz temu, co się wydarza.
A to oznacza:
– odzyskanie wpływu
– obniżenie napięcia
– powrót do kontaktu ze sobą
Nie zawsze zostaniesz twórcą całej rzeczywistości.
Ale możesz stać się twórcą relacji z samą sobą w trudnym dniu.
A to w terapii jest fundamentem zmiany.



Komentarze