Czy to geny, czy wychowanie? Dlaczego psychoterapia naprawdę działa
- Gosia Karwot
- 6 sty
- 3 minut(y) czytania

Bardzo często słyszę w gabinecie pytania, które brzmią podobnie:„Czy to już tak ma w genach?”
„Czy skoro w rodzinie była depresja, to nic się nie da zrobić?”
„Czy terapia ma sens, jeśli problem jest biologiczny?”
To są ważne pytania. I przez długi czas także nauka próbowała na nie odpowiadać w prosty sposób: albo natura, albo wychowanie. Albo geny, albo środowisko.
Dziś wiemy, że taki podział jest zbyt uproszczony.
Geny to nie wyrok
Każdy z nas rodzi się z pewnym zestawem genów. To prawda. Ale geny nie działają jak gotowy scenariusz, który musi się wydarzyć. Bardziej przypominają plan domu, który można urządzić na wiele różnych sposobów.
Badania nad bliźniętami jednojajowymi pokazują coś bardzo ważnego. Nawet jeśli mają one identyczny materiał genetyczny, nie zawsze chorują w ten sam sposób. Czasem jedno z nich rozwija depresję czy schizofrenię, a drugie nie. Gdyby geny były jedyną przyczyną, działo by się to zawsze. A tak nie jest.
Co więc robi różnicę?
Epigenetyka – czyli co dzieje się „pomiędzy”
Współczesna neurobiologia i epigenetyka pokazują, że ogromne znaczenie ma to, w jakim środowisku dorasta człowiek i czego doświadcza.
Epigenetyka bada, w jaki sposób geny są „włączane” lub „wyciszane” przez życie. Nie zmienia się DNA, ale zmienia się sposób, w jaki organizm z niego korzysta.
Na ekspresję genów wpływa między innymi:– sposób, w jaki dziecko było traktowane– poziom stresu w domu– obecność lub brak bezpiecznej relacji– doświadczenia przemocy, zaniedbania, straty– jakość więzi z opiekunami
To oznacza, że geny reagują na relacje i doświadczenia.
Dlaczego dzieciństwo ma tak duże znaczenie
Układ nerwowy dziecka rozwija się w relacji. Dosłownie. Mózg „uczy się”, czy świat jest bezpieczny, czy raczej trzeba być w ciągłej gotowości.
Badania pokazują, że dzieci, które miały dostęp do spokojnej, przewidywalnej opieki, w dorosłym życiu lepiej radzą sobie ze stresem. Ich organizm szybciej wraca do równowagi po trudnych sytuacjach.
Z kolei dzieci, które doświadczały chronicznego napięcia, przemocy lub emocjonalnej samotności, częściej żyją w stanie ciągłego pobudzenia. To nie jest kwestia słabej woli ani „charakteru”. To efekt tego, jak ich układ nerwowy został ukształtowany.
A gdzie w tym wszystkim miejsce na psychoterapię?
Tu pojawia się coś bardzo ważnego i często pomijanego.
Psychoterapia nie jest „tylko rozmową”. Dobre, bezpieczne doświadczenie terapeutyczne realnie wpływa na mózg i ciało.
Badania pokazują, że skuteczna terapia:– zmienia reakcje układu nerwowego na stres– wpływa na gospodarkę hormonalną– sprzyja tworzeniu nowych połączeń nerwowych– wspiera plastyczność mózgu, czyli jego zdolność do uczenia się nowych reakcji
Innymi słowy: to, co kiedyś zostało zapisane w ciele i mózgu jako reakcja na trudne doświadczenia, może zostać przekształcone.
Nie przez „naprawianie pacjenta”, ale przez nowe doświadczenie relacji.
Relacja leczy
To, co najbardziej zmienia układ nerwowy, to doświadczenie bycia widzianym, rozumianym i bezpiecznym w kontakcie z drugim człowiekiem.
Dlatego w terapii tak ważna jest relacja. Nie techniki same w sobie, nie „mądre rady”, ale możliwość przeżycia czegoś innego niż wcześniej:– bycia wysłuchanym bez ocen– zauważenia własnych emocji– nadania sensu temu, co wcześniej było chaosem– regulacji napięcia w bezpiecznym kontakcie
Dla mózgu to nowa informacja. A mózg uczy się przez doświadczenie.
Co to oznacza dla Ciebie lub Twojego dziecka?
Jeśli zmagasz się z trudnościami emocjonalnymi albo jesteś rodzicem dziecka, które przeżywa lęk, smutek czy złość, warto wiedzieć jedno:
To, że coś ma komponent biologiczny, nie oznacza, że jest niezmienne.
To, że coś zaczęło się wcześnie, nie oznacza, że musi trwać całe życie.
Psychoterapia działa dlatego, że dociera do miejsca, gdzie spotykają się geny, doświadczenia i relacje. I tam właśnie pojawia się przestrzeń na zmianę.
Nie zawsze szybka. Nie zawsze łatwa. Ale możliwa.



Komentarze