Dlaczego pierwszy sen w terapii jest tak ważny
- Gosia Karwot
- 6 sty
- 3 minut(y) czytania

O tym, co sny mówią, zanim nauczymy się mówić sami
Wiele osób przychodzi na pierwszą sesję z lekkim napięciem. Czasem z ciekawością, czasem z lękiem. I bardzo często… z snem.
Bywa, że pacjent mówi:
„Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale coś mi się śniło”.
Albo:
„To był dziwny sen, głupi może, ale nie mogę przestać o nim myśleć”.
W terapii to nigdy nie jest „tylko sen”.
Pierwszy sen – wiadomość bez filtrów
Od czasów Zygmunt Freud terapeuci zwracają szczególną uwagę na pierwszy sen, który pojawia się na początku terapii. Dlaczego?
Bo zanim nauczymy się „ładnie mówić”, tłumaczyć siebie, racjonalizować i chronić, psychika często mówi obrazem. Bez cenzury. Bez obron.
Pierwszy sen bywa zaskakująco prosty, a jednocześnie bardzo trafny. Jakby coś w środku pacjenta chciało powiedzieć:
„To jest najważniejsze. Od tego zaczynamy”.
Sen nie jest zagadką do rozwiązania
W filmach i popkulturze sny często przedstawiane są jak łamigłówki z jednym właściwym kluczem. W terapii jest inaczej.
Sen nie jest rebusem.
Nie ma jednej „prawidłowej” interpretacji.
Sen jest opowieścią o emocjach, relacjach i napięciach, które jeszcze nie znalazły słów. Bardzo często pokazuje:– lęki związane z rozpoczęciem terapii– obawy przed byciem „prześwietlonym”– strach przed utratą kontroli– nadzieję na ulgę albo zmianę
Dlatego tak wiele snów z początku terapii dotyczy ciała, ran, igieł, schodów, drzwi, ciemnych miejsc, bycia nagim, zagubionym albo obserwowanym.
To język psychiki.
Sny mówią o relacji, nie tylko o przeszłości
Częsty mit brzmi: „Sny są tylko o dzieciństwie”.
To nieprawda.
Sny – szczególnie te na początku terapii – bardzo często mówią o relacji terapeutycznej. O tym, jak pacjent ją przeżywa, nawet jeśli świadomie jeszcze tego nie czuje.
Ktoś śni, że terapeuta:– coś wstrzykuje– coś zabiera– zagląda tam, gdzie boli– zamyka drzwi albo je otwiera
To nie znaczy, że terapeuta jest „zły” lub „dobry”. To znaczy, że psychika sprawdza: „Czy tu będzie bezpiecznie?”
„Czy mnie to nie zniszczy?”
„Czy wytrzymam bliskość?”
Dlaczego sny bywają tak intensywne
Sny często są przesadzone, dramatyczne, czasem wręcz nieprzyjemne. To nie błąd. To cecha.
Emocje zapisane są w pamięci w sposób żywy, cielesny, obrazowy. Dlatego sen potrafi być:– głośny– lepki– bolesny– zawstydzający– bardzo realistyczny
Psychika nie komunikuje się we śnie logiką. Komunikuje się doświadczeniem.
Co ważne: sen nie musi być „ładny”, żeby był ważny
Pacjenci często się wstydzą snów.
„To było obrzydliwe”.
„To było głupie”.
„Nie chcę o tym mówić”.
A właśnie tam bardzo często jest sedno.
Niektóre sny pokazują miejsca, w których ktoś czuł się naruszony, bezbronny, zawstydzony albo opuszczony. Czasem wracają do bardzo wczesnych doświadczeń, kiedy nie było jeszcze języka, by to nazwać.
Terapia daje możliwość, by te obrazy zostały przyjęte, a nie zignorowane.
Sny zmieniają się wraz z terapią
To ciekawa rzecz, którą wielu pacjentów zauważa dopiero po czasie.
Na początku sny bywają chaotyczne, lękowe, pełne zagrożenia. Z czasem – gdy w terapii pojawia się więcej bezpieczeństwa – sny często:– stają się spokojniejsze– pojawia się w nich więcej światła– kończą się inaczej niż dawniej– dają więcej sprawczości
To nie magia. To znak, że układ nerwowy zaczyna czuć się bezpieczniej.
Jeśli śni Ci się coś przed sesją – przynieś to
Nie trzeba znać znaczenia snu.
Nie trzeba go rozumieć.
Nie trzeba go „ładnie opowiedzieć”.
Wystarczy go przynieść.
Czasem jeden sen mówi więcej niż długie tłumaczenia. Bo sen nie próbuje się bronić. On po prostu mówi prawdę w swoim języku.
A terapia polega właśnie na tym:
na stopniowym tłumaczeniu tego języka na coś, co można poczuć, zrozumieć i zintegrować.



Komentarze